Bo na plaży fanie jest
Był upalny sierpniowy poranek. Poprzedniego wieczora zaszaleliśmy ze znajomymi w miejscowej knajpie, ale dziś byłam jedyna osoba, która nie mogła wygrzebać się z łóżka na czas. Zaplanowaliśmy na dzisiaj wycieczkę do pobliskiej winiarni. Jechało się do niej autobusem jakieś 20 kilometrów. Ponieważ w głowie huczało mi jeszcze po wczorajszym morzu alkoholu, bez wahania wybrałam łóżko. Po ich wyjeździe spalam jeszcze godzinkę, gdy wstałam była już jedenasta, a palące słonce wysoko na niebie. Przeciągnęłam się jak kotka,...